Odkryj podziemny świat Kopalni uranu w Kowarach
Na powierzchni nic nie zdradza skali historii, jaka kryje się pod karkonoskimi lasami. Zwykła droga, parking, wejście w skalny stok. Dopiero kilka minut później, w chłodzie i półmroku sztolni, dociera do Ciebie, że stoisz w miejscu, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu było jednym z najpilniej strzeżonych punktów na mapie PRL. Kopalnia uranu w Kowarach – podziemna trasa turystyczno-edukacyjna „Sztolnie Kowary” – to dziś jedna z najoryginalniejszych atrakcji Dolnego Śląska: miks zimnowojennej historii, geologii, fizyki jądrowej i bardzo ludzkich opowieści o górnikach. Sprawdź Kowary noclegi.
To propozycja dla turystów, którym nie wystarczy „ładny widok”. Tu zamiast panoramy z tarasu widokowego dostajemy godzinne zejście w głąb góry, w miejsce, gdzie przez lata wydobywano uran na potrzeby Związku Radzieckiego, a potem prowadzono badania naukowe i inhalacje radonowe.
O czym dowiesz się z tego artykułu
Od tajnego złoża do atrakcji turystycznej
Po II wojnie światowej Sudety stały się jednym z najważniejszych obszarów poszukiwań rud uranowych w tej części Europy. W rejonie Kowar – w sztolniach znanych dziś jako „Sztolnie Kowary” i „Podgórze” – rozpoczęto intensywne wydobycie, prowadzone w ramach zakładów R-1, działających na mocy porozumienia PRL–ZSRR. To, co dziś funkcjonuje jako atrakcja turystyczna, jeszcze w latach 50. oficjalnie… nie istniało: sztolni nie było na mapach, a o tym, co wywożono z wyrobisk, nie pisała prasa. Urobek – rudę uranową – w całości kierowano do Związku Radzieckiego.
Gdy w latach 70. zakończono eksploatację, część podziemi przejęła Politechnika Wrocławska, organizując tu prace badawcze i zajęcia terenowe. Dopiero przełom lat 90. i 2000 przyniósł zupełnie nowe otwarcie: 24 kwietnia 2000 r. uruchomiono oficjalną podziemną trasę turystyczno-edukacyjną, udostępniając turystom około 1200 metrów dawnych korytarzy.
Dziś zespół sztolni uważany jest za jeden z najciekawszych obiektów podziemnych w regionie – nie tylko ze względu na rozmiary, ale przede wszystkim na unikalny wątek uranowy, praktycznie nieobecny w innych trasach w Polsce. Tu znajdziesz Kowary domki

Jak wygląda zwiedzanie?
Zwiedzanie kopalni odbywa się wyłącznie z przewodnikiem. Wycieczki ruszają w regularnych odstępach, a standardowa trasa trwa około godziny. To wystarczająco długo, by poczuć klimat miejsca, ale na tyle krótko, żeby trasę bez trudu pokonały również dzieci i seniorzy.
Turystów czeka przejście przez około 1200 metrów autentycznych górniczych korytarzy – dawnych wyrobisk poszukiwawczych i eksploatacyjnych. Ściany, nisze i komory zachowały surowy, techniczny charakter: w wielu miejscach widać ślady wierceń, ścinki skał, górnicze obudowy. Trasa jest w pełni oświetlona, a szerokość chodników pozwala czuć się swobodnie nawet osobom z obawą przed ciasnymi przestrzeniami.
Stałym elementem tej scenerii jest mikroklimat: temperatura przez cały rok utrzymuje się w okolicach 8°C, przy bardzo wysokiej wilgotności – sięgającej niemal 98 procent. Już po kilku minutach rozumiesz, jak wymagająca była codzienna praca górników w tych warunkach. Dla współczesnego turysty oznacza to jedno – nawet latem warto zabrać dodatkową warstwę ubrania.
Trasa dostosowana jest do wszystkich grup wiekowych; na miejscu są kaski, nawierzchnia jest utwardzona, a sama kopalnia posiada certyfikaty bezpieczeństwa radiologicznego, potwierdzające, że poziom promieniowania mieści się w bezpiecznych normach.

Co tu właściwie zobaczysz?
Sednem wizyty w Kopalni Uranu Kowary nie są same skały, lecz historia, którą pomagają opowiedzieć. Trasa została zbudowana tak, aby w logiczny sposób prowadzić przez kolejne wątki: od geologii, przez technologię wydobycia, po kontekst militarny i polityczny epoki zimnej wojny.
Najpierw przewodnicy przenoszą gości w realia lat 50. i 60. Tłumaczą, dlaczego Sudety uznano za „ziemię obiecaną” radzieckich geologów, jak tworzono struktury zakładów R-1 i jaką rolę w tym wszystkim odgrywała Polska. To opowieść o państwie satelickim, które wykonywało zlecone zadanie strategiczne, nie mając realnego wpływu na to, co dzieje się z wydobytym surowcem.
Kolejny etap to techniczna strona górnictwa uranowego. Widzisz oryginalne wagoniki do transportu urobku, dawne wiertnice, narzędzia ręczne, ślady po wierceniach. Przewodnik opowiada o systemie chodników, komór, o sposobach wentylacji i odwadniania sztolni. Ważnym momentem jest kontakt z samą rudą – w niektórych miejscach można dostrzec jej fragmenty w ścianach, obok kolorowych nacieków fluorytów czy innych karkonoskich minerałów.
Z czasem narracja płynnie przechodzi w świat fizyki jądrowej. Zamiast akademickiego wykładu jest seria krótkich przystanków, podczas których w prosty sposób wyjaśniane są różnice między uranem naturalnym a wzbogaconym, podstawowe zasady działania reaktora czy to, jak mierzy się promieniowanie jonizujące. W rękach przewodnika licznik Geigera nie jest już abstrakcyjnym urządzeniem – staje się namacalnym dowodem na to, że świat atomu da się „usłyszeć”.
Mocnym akcentem końcowym jest multimedialny pokaz inspirowany wybuchem bomby atomowej. Laserowe światło, dźwięk i tło historyczne robią wrażenie nie tylko na nastolatkach – to krótka, ale sugestywna lekcja o skali destrukcyjnej mocy, która kryje się za pojęciem „uran wzbogacony”.

Minerały, szkło uranowe i duch Walonów
Kopalnia uranu to nie tylko historia XX wieku. Podczas zwiedzania przewodnicy często cofają się o wiele stuleci, nawiązując do tradycji górniczych w Sudetach. W karkonoskich sztolniach pojawia się wątek Walonów – średniowiecznych poszukiwaczy kruszców, którzy zostawili po sobie nie tylko ślady dawnych robót górniczych, ale też sporą dawkę legend.
W jednym z fragmentów trasy przygotowano ekspozycję minerałów typowych dla regionu: od popularnych odmian kwarcu po bardziej efektowne fluoryty czy baryty. To dobre miejsce, by zrozumieć, że uran nie był jedynym bogactwem tutejszych gór. W osobnej sali prezentowana jest kolekcja szkła uranowego, które pod odpowiednim oświetleniem świeci charakterystyczną, zielonkawą poświatą – jeszcze kilkadziesiąt lat temu uważanego za materiał w pełni bezpieczny i masowo wykorzystywanego w produkcji naczyń czy elementów dekoracyjnych.
Co warto wiedzieć przed przyjazdem?
Choć w nazwie wciąż pojawia się „uran”, współczesna kopalnia w Kowarach to miejsce zaprojektowane z myślą o bezpieczeństwie zwiedzających. Cała udostępniona trasa jest monitorowana w kilkunastu punktach dozymetrycznych, nadzorowanych przez Instytut Medycyny Pracy. To jedno z najściślej kontrolowanych radiologicznie miejsc turystycznych w Polsce.
W praktyce warto pamiętać o kilku prostych zasadach. Po pierwsze – ubiór: w środku jest chłodno przez cały rok, więc nawet latem przyda się bluza lub cienka kurtka. Po drugie – czas: do wejścia trzeba dojść z parkingu, dlatego dobrze jest być na miejscu przynajmniej pół godziny przed zaplanowanym zwiedzaniem, zwłaszcza przy zakupie biletów na konkretne wejście. Po trzecie – sprzęt: trasa jest oświetlona, ale miłośnicy fotografii powinni liczyć się z gorszym światłem.
Dla wielu osób ważna jest także dostępność: kopalnia dysponuje bezpłatnym parkingiem, przyjmuje płatności kartą i gotówką, a sama trasa – w odróżnieniu od wielu jaskiń – jest częściowo przystosowana do potrzeb osób o ograniczonej mobilności.
Sprawdź równiez noclegi Karpacz w pobliżu Kowar
Jeżeli więc planujesz noclegi w Karkonoszach i szukasz atrakcji, która będzie równie ciekawa w upalny dzień, jesienny deszcz i zimowy mróz, Kopalnia Uranu Kowary powinna znaleźć się bardzo wysoko na Twojej liście miejsc do zobaczenia. Godzina spędzona pod ziemią potrafi zostać w pamięci znacznie dłużej niż kolejny widok z tarasu czy zdjęcie z deptaka.
Redakcja serwisu Infoturystyka.pl
Danuta Grzegorczyk
