Gorące foczki i morsy w lodowatych wodach Soliny

Miłośnicy zimnowodnych kąpieli w tak licznym gronie przyjechali do Soliny po raz pierwszy. I Światowy Zlot Morsów wymyślił Kazimierz Antkiewicz. Gdy sprowadził się do podkrośnieńskiej Korczyny ze Śląska, w okolicy był jedynym morsem. A że samotne moczenie nie cieszy, postanowił to zmienić. Najpierw przekonał swoją partnerkę, Renatę Rak, potem sąsiada. Z początku jeździli do Rzeszowa, a rok temu w trójkę odbyli pierwszą kąpiel w zakolu Wisłoka w Krośnie. Dziś założony przez Antkiewicza Krośnieński Klub Morsów „Kromors” liczy 30 osób, które regularnie spotykają się zimą na tzw. sztukach – dawnym kąpielisku przy ul. Bursaki, niedaleko krośnieńskiego MOSiR-u. A że szef klubu wyzwań się nie boi, to postanowił ściągnąć morsy z Polski i zagranicy w Bieszczady. – Trochę się bałem, że nie podołamy organizacji tak wielkiego przedsięwzięcia w krótkim czasie, bo nie mamy doświadczenia – wspomina. – Ale słowo się rzekło… Myśl o takiej imprezie chodziła za mną od dawna. Przez lata jeździłem na duże zloty nad Bałtyk. Stwierdziłem: Dlaczego nie zrobić czegoś podobnego u nas? Przecież mamy nasze „bieszczadzkie morze”.

Solina noclegi zaprasza